Przy okazji tworzenia drzewa
genealogicznego zainteresowała mnie kwestia nadawania imion. W Polsce każdy
Polak ma imię i nazwisko. Imię wybierają rodzice (opiekunowie prawni), nazwisko
jest po nich dziedziczone. Rodzice kierują się upodobaniami, modą, nadają imię
po babci, dziadku, czy po kimś dla nich ważnym, szczególnym. Imię na ogół jest
niezmienne przez całe życie.
Dawniej nie było takiej
dowolności nadawania imion. No i nie było aż tylu do wyboru. Zasób używanych i
kryteria ich nadawania zmieniał się w zależności od: statusu społecznego i
materialnego rodziny, tradycji rodowej, kultów religijnych i narodowych. Duży
wpływ miało duchowieństwo. Rola księdza, który zastępował urząd stanu cywilnego
dawała mu władzę. Miało to wpływ na nadawane imiona, ich popularność, zapiski w
księgach parafialnych.
Przychodził niepiśmienny
chłop zgłosić narodziny dziecka i nie miał pewności, że przeforsuje swoją
propozycję imienia dla niego. Ksiądz mógł zasugerować albo i narzucić inne.
Wpisał co chciał i chłop nie miał na to wpływu. Proboszczowie parafii Jana
Chrzciciela, czy Piotra i Pawła mogli być zwolennikami imion patrona kościoła,
aktywnymi promotorami kultu: Jana, Piotra, Pawła. Imiona apostołów,
ewangelistów, męczenników, świętych były bardzo popularne, a czasem i jedynymi
dopuszczalnymi. Ksiądz mówił do chłopa, że jego syn urodził się w dniu, gdy
przypadały imieniny Stanisława i takie imię otrzymywało dziecko. Chłopi raczej
nie polemizowali z wykształconym przez to – według nich - lepiej wiedzącym. No
chyba, że uparli się by syn/córka otrzymał/a imię po ojcu/matce. Ale na to
proboszcz też mógł się zgodzić, albo i nie.
Kreatywność księży, ich
konserwatyzm, upodobania (do np. imion podwójnych Jan Baptysta), fascynacja
postaciami historycznymi miały wpływ na nadawane imiona.
Inne imiona otrzymywały
dzieci szlachty, dziedziców, a inne chłopów, parobków. Chodzi tu o wcześniej
wspomniany status społeczny i materialny, ale także o tradycje rodowe.
Teoretycznie rodzic miał zgłosić narodziny swojego dziecka u księdza w swojej parafii, ale zdarzało się, że musiał zrobić to w innym kościele. Ksiądz wyjechał, zachorował, zaniemógł, złamał rękę i nie był w stanie pisać, albo do tego drugiego kościoła rodzic miał po prostu bliżej i dlatego teraz genealodzy mogą mieć problemy. Dlaczego? Bo nie zgadza się to co wiedzą o swoim przodku z tym co odnotowano w księgach. 2 różne parafie.
A tak przy okazji - w innej parafii mogły obowiązywać inne imiona. Ksiądz z tej drugiej mógł być bardziej kreatywny, mógł wprowadzać inne, mniej znane imiona. Mógł być miłośnikiem, zwolennikiem np. żeńskich odpowiedników imion męskich; Aleksandra, Józefa, Julianna, Karolina, Stanisława, Franciszka, Ludwika, itp.
Teoretycznie rodzic miał zgłosić narodziny swojego dziecka u księdza w swojej parafii, ale zdarzało się, że musiał zrobić to w innym kościele. Ksiądz wyjechał, zachorował, zaniemógł, złamał rękę i nie był w stanie pisać, albo do tego drugiego kościoła rodzic miał po prostu bliżej i dlatego teraz genealodzy mogą mieć problemy. Dlaczego? Bo nie zgadza się to co wiedzą o swoim przodku z tym co odnotowano w księgach. 2 różne parafie.
A tak przy okazji - w innej parafii mogły obowiązywać inne imiona. Ksiądz z tej drugiej mógł być bardziej kreatywny, mógł wprowadzać inne, mniej znane imiona. Mógł być miłośnikiem, zwolennikiem np. żeńskich odpowiedników imion męskich; Aleksandra, Józefa, Julianna, Karolina, Stanisława, Franciszka, Ludwika, itp.
Dawniej nadawano polskie imiona, a nie jakieś dziwne, obco brzmiące. Wtedy ksiądz nie dopuściłby żeby Polak miał na imię Brajan, Dzesika, Kewin, Wanessa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz