środa, 13 marca 2019

Imiona w dawnej Polsce część I.


     Przy okazji tworzenia drzewa genealogicznego zainteresowała mnie kwestia nadawania imion. W Polsce każdy Polak ma imię i nazwisko. Imię wybierają rodzice (opiekunowie prawni), nazwisko jest po nich dziedziczone. Rodzice kierują się upodobaniami, modą, nadają imię po babci, dziadku, czy po kimś dla nich ważnym, szczególnym. Imię na ogół jest niezmienne przez całe życie.

     Dawniej nie było takiej dowolności nadawania imion. No i nie było aż tylu do wyboru. Zasób używanych i kryteria ich nadawania zmieniał się w zależności od: statusu społecznego i materialnego rodziny, tradycji rodowej, kultów religijnych i narodowych. Duży wpływ miało duchowieństwo. Rola księdza, który zastępował urząd stanu cywilnego dawała mu władzę. Miało to wpływ na nadawane imiona, ich popularność, zapiski w księgach parafialnych.
Przychodził niepiśmienny chłop zgłosić narodziny dziecka i nie miał pewności, że przeforsuje swoją propozycję imienia dla niego. Ksiądz mógł zasugerować albo i narzucić inne. Wpisał co chciał i chłop nie miał na to wpływu. Proboszczowie parafii Jana Chrzciciela, czy Piotra i Pawła mogli być zwolennikami imion patrona kościoła, aktywnymi promotorami kultu: Jana, Piotra, Pawła. Imiona apostołów, ewangelistów, męczenników, świętych były bardzo popularne, a czasem i jedynymi dopuszczalnymi. Ksiądz mówił do chłopa, że jego syn urodził się w dniu, gdy przypadały imieniny Stanisława i takie imię otrzymywało dziecko. Chłopi raczej nie polemizowali z wykształconym przez to – według nich - lepiej wiedzącym. No chyba, że uparli się by syn/córka otrzymał/a imię po ojcu/matce. Ale na to proboszcz też mógł się zgodzić, albo i nie.
Kreatywność księży, ich konserwatyzm, upodobania (do np. imion podwójnych Jan Baptysta), fascynacja postaciami historycznymi miały wpływ na nadawane imiona.
Inne imiona otrzymywały dzieci szlachty, dziedziców, a inne chłopów, parobków. Chodzi tu o wcześniej wspomniany status społeczny i materialny, ale także o tradycje rodowe.
     Teoretycznie rodzic miał zgłosić narodziny swojego dziecka u księdza w swojej parafii, ale zdarzało się, że musiał zrobić to w innym kościele. Ksiądz wyjechał, zachorował, zaniemógł, złamał rękę i nie był w stanie pisać, albo do tego drugiego kościoła rodzic miał po prostu bliżej i dlatego teraz genealodzy mogą mieć problemy. Dlaczego? Bo nie zgadza się to co wiedzą o swoim przodku z tym co odnotowano w księgach. 2 różne parafie. 
A tak przy okazji - w innej parafii mogły obowiązywać inne imiona. Ksiądz z tej drugiej mógł być bardziej kreatywny, mógł wprowadzać inne, mniej znane imiona. Mógł być miłośnikiem, zwolennikiem np. żeńskich odpowiedników imion męskich; Aleksandra, Józefa, Julianna, Karolina, Stanisława, Franciszka, Ludwika, itp.

     Dawniej nadawano polskie imiona, a nie jakieś dziwne, obco brzmiące. Wtedy ksiądz nie dopuściłby żeby Polak miał na imię Brajan, Dzesika, Kewin, Wanessa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz