1) Łacińskie imiona i czasem zapisy w księgach też w tym języku.
Na szczęście z pomocą przychodzi internet. Można znaleźć spisy łacińskich imion, przyczyny śmierci, nazwy chorób, itp. i ich tłumaczenia.
2) Dotarłam do lat 1700. Wtedy niewiele imion było do wyboru.
Dlatego, gdy np. zmarła córka o imieniu Marianna, często kolejna córka otrzymywała to
imię.
3) Wdowcy/wdowy bardzo szybko ponownie brali/ły ślub. Takie
czasy. Mężczyzna chętnie poślubiał wdowę z dziećmi, bo miał pomoc w polu i opiekę
dla swoich pociech, a kobieta zyskiwała kogoś kto zapanował nad jej dziećmi z
poprzedniego związku i źródło utrzymania.
4) Rodzili się w
Byszewie lub Wtelnie, tam byli ochrzczeni i poślubiali ludzi ze swojego
najbliższego otoczenia. Tu też umierali. Raczej nie opuszczali przez całe życie
swoich wsi. Żony/mężów poznawali u sąsiadów, podczas uroczystości rodzinnych
(ślubów, chrztów, pogrzebów).
W moim drzewie nie brakuje małżeństw na zasadzie: dwóch braci z jednej rodziny poślubiło 2 panie - siostry z innej rodziny. Albo brano ślub z krewną/krewnym ze strony swojej matki/swojego ojca.
Zdarzało się, że nieślubne dziecko adoptowała siostra matki (czyli ciocia) dziewczyny, która je urodziła. Wszystko zostawało w rodzinie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz