poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Słownik (mini) angielsko - polski.


Słownik angielsko - polski. 
Może komuś się przyda np. podczas szukania przodków w bazie genealogicznej mormonów,
o której pisałam w poprzednim wpisie. 

Przykłady - spis powszechny; USA, rok 1940.


gender - płeć:
female - płeć żeńska
male - płeć męska

age - wiek

census - spis powszechny


birthplace - miejsce urodzenia
birth year - rok urodzenia
marriage place - miejsce ślubu
marriage year - rok (data) ślubu
residence place - miejsce zamieszkania
residence year - rok pobytu (pobyt od ... roku)
death place - miejsce śmierci 
death year - rok (data) śmierci  



head - głowa rodziny

relationship to head of household - związek z głową gospodarstwa domowego

stan cywilny - marital status:
single – kawaler/panna
spinster – stara panna
bachelor – stary kawaler
engaged – zaręczony/a
married – żonaty/zamężna
unmarried – niezamężna/nieżonaty
separated  – w separacji
divorced – rozwiedziony/a
widowed  – owdowiały/a
widow  – wdowa
widower – wdowiec

spouse - małżonek/małżonka

rodzice – parents:
father – ojciec
mother – matka

dzieci – children:
son – syn
daughter – córka

child - dziecko

rodzeństwo – siblings:
brother – brat
sister – siostra

dziadkowie – grandparents:
grandfather/grandpa – dziadek
grandmother/grandma/granny – babcia
great grandfather – pradziadek
great grandmother – prababcia

wnuki – Grandchildren:
grandson – wnuk
granddaughter – wnuczka

pozostali członkowie rodziny:
wife – żona
husband – mąż
fiancé – narzeczony
fiancée – narzeczona
father in law – teść

mother in law – teściowa
uncle – wujek
aunt – ciocia
cousin – kuzyn/brat cioteczny
nephew – bratanek/siostrzeniec
niece – bratanica/siostrzenica
son in law – zięć
daughter in law – synowa




birth – urodziny (data urodzenia)
christening - chrzest (data chrztu)
marriage – ślub (data ślubu)
immigration – imigracja
naturalization – naturalizacja
death – śmierć (data śmierci)
burial – pogrzeb



Ciekawy przykład:
nun to siostra zakonna
same kobiety, w różnym wieku, z różnych krajów, oczywiście singielki


(tylko fragment)

środa, 24 kwietnia 2019

Mormoni pomagają Polakom w poszukiwaniach genealogicznych.


     Wczoraj szukałam czegoś odnośnie genealogii. Trafiłam na tekst poświęcony mormonom. 


"Większość mormonów skupia kościół Jezusa Chrystusa w dniach ostatnich (ang. The Church of Jesus Christ of Latter - day Saints; w krajach anglojęzycznych przyjął się skrót LDS). Drugim liczebnie wyznaniem mormońskim jest społeczność Chrystusa (do 2001 roku zreorganizowany kościół Jezusa Chrystusa świętych w dniach ostatnich). Istnieje również wiele innych odłamów mormońskich odwołujących się do dogmatów i elementów tradycji mormońskiej.

Mormoni uznają chrzest osób żyjących, ale i chrzest pośmiertny. W takim przypadku któryś z krewnych lub innych członków kościoła przyjmuje chrzest „w imieniu” zmarłego.

Gromadzone są kopie wszelkich zapisów i rejestrów o urodzeniach i śmierci mieszkańców całej Ziemi. Te dane są wykorzystywane przez członków Kościoła przy dokonywaniu obrzędów za zmarłych, które muszą być wykonane za konkretne osoby."

Wierzą, że rodzina jest w centrum ich życia i że jej członkowie mogą być razem także po śmierci, po tym życiu. Dlatego bardzo ważne jest dla nich umacnianie więzi ze wszystkimi  – zarówno żyjącymi, jak i ze zmarłymi. Aspekty religijne spowodowały, że mormoni gromadzą dane genealogiczne ludzi z całego świata.  Dygitalizują archiwalne, państwowe, metrykalne i parafialne akta z różnych krajów (zajmują się tym rzesze wolontariuszy!).  Dotyczy to również Polski. Dzięki temu powstały gigantyczne bazy danych. Co ciekawe są one udostępniane wszystkim zainteresowanym bezpłatnie, nie tylko mormonom.


1)      Internet – strona: FamilySearch 
      trzeba się zarejestrować i logować by móc korzystać z zebranych tam: aktów narodzin, małżeństw, zgonów, spisów powszechnych, akt spadkowych, testamentów, dokumentów gruntowych i wielu innych. 

                    2)    Mikrofilmy dostępne w głównej bibliotece historii rodziny w Salt Lake City (w Stanach Zjednoczonych) i poprzez lokalne centra historii rodziny w ponad 100 krajach; w Polsce jest takie np. w Warszawie; ponoć można spokojnie popracować, czyli szukać przodków, nikt nie namawia by zostać mormonem. Pracujący tam wolontariusze (mormoni) chętnie służą pomocą i dzielą się swoją wiedzą na temat poszukiwań genealogicznych.

sobota, 13 kwietnia 2019

13.4 - Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.


     Dzisiejszy wpis będzie poświęcony mojemu pradziadkowi Romanowi Krzyżanowskiemu. To przodek ze strony mojej mamy, który w 1940 roku został zabity (strzałem w tył głowy) w Katyniu.
Ten blog jest poświęcony przodkom ze strony mojego ojca Spychalskiego, ale dziś zrobiłam wyjątek.





     Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej – polskie święto obchodzone 13 kwietnia w celu oddania hołdu ofiarom zbrodni katyńskiej.

Wśród zamordowanych był podpułkownik Roman Krzyżanowski, mój pradziadek, syn Rudolfa i Ludwiki z Krukowskich. Urodził się 11 sierpnia 1886 roku w Połocku. W lutym 1917 roku wstąpił do I Korpusu Polskiego gen. Dowbora – Muśnickiego. W latach 1818 - 1919 służył w stopniu kapitana w 4 dywizji gen. Lucjana ŻELIGOWSKIEGO. Brał udział w pierwszej fazie wojny radziecko - polskiej. W latach 1921 - 1926 był komendantem Powiatowej Komendy Uzupełnień w Inowrocławiu. Na budynku jest tablica poświęcona mojemu pradziadkowi Romanowi. 




Od 1926 roku do zakończenia zawodowej służby wojskowej w 1935 roku był kolejno komendantem PKU Warszawa – Miasto i Warszawa - Powiat. W 1939 r. został 
zmobilizowany. Jako jeniec trafił do obozu w Kozielsku. Wiosną 1940 r. podzielił los tysięcy oficerów i polskiej inteligencji - został zamordowany przez oprawców z NKWD w Lesie Katyńskim.
Opłakiwała go żona Janina z Dawidowskich i dzieci: Krystyna, Aleksandra i Ryszard (m.in. moja babcia i prababcia).

Dekretem Prezydenta RP z 2007 roku został pośmiertnie awansowany do stopnia pułkownika. Awans został ogłoszony 9 listopada 2007 roku w Warszawie, w trakcie uroczystości „Katyń Pamiętamy – Uczcijmy Pamięć Bohaterów”.




W Warszawie uczniowie posadzili dąb pamięci by nie zapomniano o moim pradziadku, który został zamordowany w Katyniu, w 1940 roku. 

środa, 10 kwietnia 2019

Ciąg dalszy rodziny patchworkowej z poprzedniego wpisu.


     Ciąg dalszy rodziny patchworkowej z poprzedniego wpisu na blogu. Na czym to poprzednio skończyłam? A, na narodzinach (w 1850 roku) Jana - syna Anny Szpajdy i Józefa Guczmana. Z tego co wiem ta para miała jeszcze 3 synów: Tomasza (ur. 1852), Franciszka (ur. 1853) i Wawrzyna (ur. 1854). Ten ostatni żył tylko 14 dni. Zapis dotyczący jego śmierci (w 1855) to ostatni jaki znalazłam na temat tej rodziny. Niestety nie wiem co dalej się działo z Anną, Józefem i ich dziećmi. Może przeprowadzili się?

Dzieci pierwszej żony Józefa - Apolonii (Karamuckiej) i Walentego Malak żyły, pozakładały swoje rodziny.


Parafia katolicka Wtelnowpis 1 / 1863

·         Ludovicus Joannes Grabowski alias Kluzinski (30 lat, wdowiec   
matka: Marianna Kluzinska?
·         Anna Malak (24 1/2 lat)
ojciec: Valentinus , matka: Apollonia Karamucka

 

Parafia katolicka Wtelnowpis 1 / 1863

·         Ludovicus Joannes Grabowski alias Kluzinski (30 lat, wdowiec  
matka: Marianna Kluzinska?
·         Anna Malak (24 1/2 lat)
ojciec: Valentinus , matka: Apollonia Karamucka


Parafia katolicka Wtelnowpis 20 / 1865
·         Joseph Malak (25 lat)   
ojciec: Valentinus , matka: Apollonia Karamucka
·         Marianna Ejankowska (27 lat)
ojciec: Philippus , matka: Catharina Schleif


Parafia katolicka Wtelnowpis 8 / 1866

·         Franciscus Malak (27 lat)  
ojciec: Valentinus , matka: Apollonia Karamucka
·         Marianna Jaworska (24 3/4 lat)
ojciec: Stephanus , matka: Agnes Kontna


Parafia katolicka Wtelnowpis 8 / 1860

·         Simon Malak (26 lat)    
ojciec: Valentinus , matka: Apollonia Karamucka

·         Martianna Kasprzykowska (21 lat)
ojciec: Matthaeus , matka: Apollonia Lewandowska


Marianna Malak 1843 - 1846.
Jan Malak 1846 - 1849 (przyczyna śmierci: tyfus/dur brzuszny)


Nie wiem nic na temat dalszych losów Konstancji Malak ur. w 1844. Reszta rodzeństwa (jak widać powyżej - skany ślubów ze strony: projekt Poznań) miała żony/mężów, dzieci, wnuki i prawnuki.



Apolonia (Karamucka) + Walenty Malak:
                Anna Malak + Ludwik Grabowski alias Kluzinski (wdowiec)
                Józef Malak + Marianna Ejankowska:
                               August Malak +
                                Franciszek Malak + Klara Demska:
                                               Bernard Malak
                                               Bruno Malak
                               Kazimierz Malak + Katarzyna Cieślińska:
                                               Marta Malak
                                               Salomea Malak
                                               Stanisława Malak
                                               Zofia Malak
                               Katarzyna Malak
                Franciszek Malak + Marianna Jaworska:
                               Katarzyna Malak
                               Konstancja Malak
                               Marianna Malak
                               Jan Malak
                               Apolonia Malak
                               Franciszek Malak
                Szymon Malak + Martianna Kasprzykowska:
                               Anna Malak
                               Konstancja Malak
                               Jan Malak
                               Tomasz Malak
                Marianna Malak
                Konstancja Malak
                Jan Malak

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Rodzina patchworkowa.


     Patchwork to zszywanie kawałków, resztek materiałów (kolorowych kwadratów, prostokątów, trójkątów) by powstała np. kołdra.


Rodzina patchworkowa 

to rodzina powstająca w wyniku rozwodu rodziców i ponownego zakładania przez nich rodzin. Dawniej powodem była śmierć męża, czy żony, bo ludzie nie rozwodzili się. Wtedy wdowa, czy wdowiec szybko poślubiał kogoś innego. Panie potrzebowały opieki, utrzymania dla siebie i swoich dzieci z poprzedniego związku, panowie pracowali w polu i też potrzebowali by ktoś w tym czasie zajął się ich dziećmi, które mieli z pierwszą żoną. Kobiety często umierały podczas porodu lub tuż po urodzeniu. Co miał wtedy zrobić ojciec takiego maleństwa, które zostawało bez matki? Poślubiał jakąś pannę, czy wdowę.  

Oto przykład (z mojego drzewa genealogicznego) takiej rodziny pozszywanej z kawałków, czyli powstałej z połączenia 2 lub więcej rodzin. 



Apolonia/Paulina Karamucka w 1833 roku poślubiła Walentego Malaka. Po jego śmierci (zmarł mając 46 lat, w 1848 r.; przyczyna - "kaszel") ponownie wyszła za mąż (w 1848) za Józefa Guczmana (syna Bartłomieja Guczmana i Franciszki Kucharskiej). Była wdową z siódemką kilkuletnich dzieci: Anna Malak (ur. 1838), Józef Malak (ur. 1840), Franciszek Malak (ur. 1841), Szymon Malak (ur. 1834), Marianna Malak (ur. 1843), Konstancja Malak (ur. 1844) i Jan Malak (ur. 1846). 
Z Józefem Guczmanem miała syna Józefa (juniora). Zmarła w tym samym roku, w którym dziecko przyszło na świat, czyli w 1849. Miała 33 lata. Przyczyna śmierci - "po porodzie". 
Co zrobił jej (drugi) mąż? Poślubił (w 1849) młodą Annę Szpajdę. 

Wszystko działo się bardzo szybko. W skrócie:

W 1848:
* 11.2 zmarł Walenty Malak,
* wdowa po nim Apolonia pod koniec maja poślubiła Józefa Guczmana.

W 1849:
* Apolonia (16.3) urodziła syna - Józefa (juniora) Guczmana i wkrótce zmarła (28.3), dzień po śmierci swojego synka, który żył 11 dni (16.3 - 27.3.1849); miesiąc wcześniej (27.2) Apolonia straciła syna - Jana Malaka (1846 - 1849); obaj chłopcy umarli z powodu tyfusu/duru brzusznego.
* Józef w czerwcu ożenił się z Anną Szpajdą.

W 1850, na początku października druga żona Józefa Guczmana urodziła syna Jana. 


Jego druga żona - Anna Szpajda - prawdopodobnie zajmowała się gromadką dzieci zmarłej Apolonii (pierwszej żony Józefa Guczmana), które ta urodziła będąc jeszcze żoną Walentego Malaka. Wdowa Apolonia zapewne po ślubie mieszkała z Józefem Guczmanem no i ze swoimi dziećmi z pierwszego małżeństwa. 
Powstała wielka rodzina patchworkowa. W wyniku śmierci (najpierw Walentego Malaka  potem jego żony Apolonii) ile tu "przyszywanych" dzieci i "przyszywanych" rodziców oraz przyrodniego "przyszywanego" rodzeństwa.  Trzeba jeszcze doliczyć "przyszywane" babcie, ciocie, a także "przyszywanych" dziadków, wujków. 

Wcześnie wtedy ludzie zostawali wdowami, wdowcami... Józef był nim w wieku 25 lat, Apolonia mając 31 lat. Starość jako przyczyna śmierci raczej rzadko pojawia się w księgach parafialnych z XVIII, XIX wieku. 

piątek, 5 kwietnia 2019

Umieralność w XVIII, XIX wieku.


     W XVIII, XIX wieku umieralność, zwłaszcza w przypadku dzieci była bardzo wysoka. Oto przykład z mojego drzewa genealogicznego.

Jan Spychalski i Zuzanna Gordon mieli dzieci: 
Bartłomiej Spychalski 1836 - 1839 (żył 2 lata, 3 miesiące)
Gertruda Spychalska 1841 - ?
Jan Baptysta Spychalski 1842 -1844 (żył 2 lata)
Jakub Spychalski 1846 - 1847 (żył 6 miesięcy)
Katarzyna Spychalska 1837 - 1850 (żyła 12 lat)
Marianna/Marcjanna Spychalska 1852 - 1854 (żyła 2 lata)
Franciszek Spychalski 1849 - 1855 (żył 5 lat)

W tamtych czasach rodziło się dużo dzieci, ale i dużo umierało. Dzieci zawsze były (i są) bardziej narażone na choroby niż dorośli. 
W tamtych czasach szalały zarazy, a ludzie nie dbali o higienę, często głodowali, mieli obniżoną odporność, medycyna nie była na takim poziomie jak teraz, nie znano zbyt wielu leków, nie było szczepionek. 
Bardzo długo dzieci leczono tak samo jak dorosłych. Zajęło trochę czasu zanim odkryto choroby dziecięce. Pediatria jako samodzielna dziedzina została wyodrębniona w XIX wieku. 

Dzieci (tak jak i ich matki) umierały w trakcie porodu lub krótko po nim. Nie było USG, dzięki któremu teraz można wykryć wady wrodzone. 
Na początku cesarskie cięcie stosowano tylko po śmierci kobiety. Martwą rozcinano by ratować jej dziecko.
Obecnie dzieci operowane są w łonie matki. Kobiety rodzą w szpitalach, w sterylnych warunkach. W razie komplikacji lekarze interweniują. Dawniej nie miał kto i jak zatamować krwotoku, pomóc w razie złego ułożenia dziecka jeżeli kobieta rodziła sama, w chałupie, gdzie do tego wszystkiego nie było czysto, bo (jak już pisałam we wcześniejszym wpisie) ludzie mieszkali ze zwierzętami. Brak higieny osób przyjmujących poród (kobiet z rodziny, sąsiadek) też nie był bez znaczenia, tak jak i to, czy rodzącą było stać na wiejską akuszerkę, czy nie. 
Teraz wcześniaki mają coraz większe szanse na przeżycie. Kiedyś nie było inkubatorów, aparatury podtrzymującej życie.

Rodzice pracujący w polu pozostawiali dzieci samym sobie. Starsze zajmowały się młodszymi.  Skutki tej opieki bywały niestety tragiczne. Dzieciaki spadały z drzew, ulegały różnym wypadkom, topiły się (w rzekach, zimą pod lodem), zamarzały, zostawały kalekami, padały ofiarami dzikich zwierząt. 

"Jeżeli osesek szczęśliwie przeżył czas porodu i uniknął odwodnienia, bądź  prze -grzania (szczególnie w przypadku krępujących powijaków), czyhały nań  w pierwszej kolejności zaburzenia przewodu pokarmowego, przede wszystkim biegunka niemo - wlęca, dobrze znana w XVIII w. z częstego występowania w miesiącach  letnich  oraz  rozmaite  formy zatruć. Żywność, nie zawsze właściwie serwowana (groch, kapusta, kluski), przechowywana była w dodatku w warunkach całkowicie nieodpowiednich, stąd u dzieci występowały zatrucia salmonellą i zakażenia robakami; te ostatnie, powszechne przypadłości leczono różnymi zewnętrznymi okładami lub lekami przyjmowanymi doustnie. Niebezpieczne okazywały się tak banalne dolegliwości jak kolki, czy ząbkowanie. Tak jak i dzisiaj, dzieci zapadały na rozmaite przeziębienia, katar i kaszel, miały gorączkę, przepuklinę i wrzody, lecz owe kłopoty ze zdrowiem nie mogły mierzyć się ze znacznie groźniejszymi chorobami, kończącymi się nierzadko śmiercią lub kalectwem. Należała do nich budząca strach ospa (powodująca w najlepszym przypadku ślepotę, głuchotę i oszpecenie), czerwonka bakteryjna (dyzenteria) zwana krwawą biegunką, odra i dyfteryt (wcześniej znany pod nazwa krup). Dodać trzeba jeszcze koklusz z ciężkimi powikłaniami, zapalenie ślinianek przyusznych (popularnie zwane „świnką”) i różyczkę, często myloną ze szkarlatyną."

"Na ogół umieralność w pierwszym miesiącu życia wynosiła połowę, a czasami nawet dwie trzecie umieralności w pierwszym roku życia."